karmy komercyjne – lek. wet. Jakub Kliszcz

Geneza

Rozwijająca się prężnie po II wojnie światowej komercyjna hodowla królików oraz szynszyli szybko wymusiła rozwój również w obszarze paszoznawstwa. Układano i stosowano z powodzeniem racje żywnościowe dla zwierząt młodych, ciężarnych, podczas laktacji, zależnie od ras i celu hodowli. Powstawały gotowe, jednorodne karmy i bardzo szybko podbiły rynek jako stosunkowo tanie i łatwe w użyciu źródło wszystkich substancji odżywczych w znanych i odpowiednio zestawionych proporcjach. Dostępne na polskim i zagranicznym rynku karmy dla domowych zwierzaków są oczywiście spuścizną tamtych procesów. Niestety wciąż bardzo niewiele wiadomo o wymaganiach pokarmowych zwierząt domowych, zwłaszcza przy spojrzeniu przez pryzmat długowieczności. Żywienie zwierząt hodowlanych ma na celu wyeksponowanie pożądanej cechy (np. uzyskanie dużego przyrostu tkanki mięśniowej albo bujnego i wytrzymałego futra). Po otrzymaniu wymaganej jakości cechy zwierzę jest uśmiercane. Zwykle odbywa się to tuż po wejściu w dorosłość. Z nieznacznymi różnicami prowadzi się fermy zarodowe, gdzie co prawda zwierzęta żyją nieco dłużej, ale wykorzystuje się do maksimum ich możliwości rozrodcze stawiając na wysoką plenność i dzietność. Zatem ani jeden ani drugi schemat żywienia nie przystaje do realiów zwierząt chowanych dla przyjemności. Bo hodowla domowa ma zupełnie inny cel. Zwierzęta towarzyszące człowiekowi mają być zdrowe, długowieczne i pełne energii przez całe życie. I w tych aspektach produkcja pasz ciągle raczkuje. Nadzieją jest powoli postępująca separacja żywienia zwierząt hodowlanych i laboratoryjnych. Coraz większy nacisk kładzie się na wpływ czynników dietetycznych w wynikach eksperymentów (czasem trwających i kilka lat). Ta gałąź jak na razie zajmuje się przede wszystkim myszami i szczurami, jako najpopularniejszymi modelami zwierzęcymi. Ale w poszukiwaniu podobieństw między człowiekiem i zwierzęciem, te gatunki nie zawsze są nam najbliższe

Granulaty, diety ekstrudowane a mieszanki wieloskładnikowe

Granulat powstaje poprzez ściśnięcie materiału roślinnego i uformowanie go za pomocą spoiwa w cylindryczne fragmenty różnej grubości. Półprodukty nie są wcześniej poddawane obróbce, a więc mogą w teorii zawierać zanieczyszczenia mechaniczne, biologiczne lub chemiczne. W procesie produkcyjnym łatwo można połączyć granulat z witaminami czy minerałami. Zaletą granulatu jest brak możliwości wybierania przez zwierzę smaczniejszych cząstek. Wadą mała smakowitość. Z punktu widzenia właściciela granulaty stanowią mało atrakcyjną karmę ze względu na jej jednorodność

Karmy ekstrudowane powstają w kilku etapach. Półprodukty wpierw są rozdrabniane. Następnie mieszane i poddawane obróbce w wysokiej temperaturze (zwykle gotowane). Poprzez obróbkę pokarmu tracona jest część składników odżywczych, zatem kolejnym etapem jest wzbogacanie jednorodnej masy do uzyskania pożądanego składu. Finalnie masa jest dowolnie kształtowana, ewentualnie barwiona i suszona. Zaletą takich pokarmów jest duża strawność i pewność składu przy zachowanej smakowitości. Poza tym zwierzę nie może wybierać smakołyków. Za wadę należy uznać małą twardość (brak ścieralności zębów) oraz obecność niskiej jakości włókna pokarmowego. Dla właściciela takie karmy zwykle są bardziej atrakcyjne niż granulaty

Mieszanki wieloskładnikowe to z reguły kompozycja ziaren zbóż, suszonych ziół i warzyw, płatków zbożowych i smakołyków z dodatkami witaminowo-mineralnymi. Zdarzają się dodatki granulatów oraz ekstrudowanych cząstek. Jakość takiej karmy zależy od jakości surowców oraz jej przechowywania. Zwierzęta często wyjadają z takich mieszanek jedynie najsmaczniejsze kąski, zostawiając te najzdrowsze. I to właśnie stanowi największą wadę tych pokarmów

lek. wet. Jakub Kliszcz
http://jakubkliszcz.com/

 

Copyright@ 2015 Niezłe Ziółko. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie treści i zdjęć bez pisemnej zgody firmy Niezłe Ziółko jest zabronione!